Świat wokół nas

Cud nad Wisłą*

"Cud nad Wisłą" dla wielu Polaków ma wymiar religijny. Jednak w kategoriach cudu Bitwę Warszawską rozpatrują także wojskowi i historycy. To, co zdarzyło się 15 sierpnia 1920 roku również z punktu widzenia sztuki wojennej było zdarzeniem niewiarygodnym i nieprawdopodobnym. Wczoraj obchodziliśmy 90 rocznicę tego niezwykłego wydarzenia.

 

 

Przed bitwą

Polska była młodym państwem, które właśnie odzyskało niepodległość i stanęło przed ogromnym wyzwaniem scalenia kraju z trzech pozaborowych terytoriów. Jednak już w pierwszych latach wolności Polacy musieli zmierzyć się z zagrożeniem, które mogło ponownie wpędzić ich w niewolę - ze światowym "pochodem bolszewickiej rewolucji". Powstały na nowo po I wojnie światowej kraj stanowił najkrótszą drogę do podboju Europy, a w szczególności Niemiec. Dlatego już od początku 1919 roku trwały w pasie przygranicznym Rzeczpospolitej przypominające partyzancką wojnę potyczki polsko-bolszewickie. W rozproszonej, składającej się w istocie z wielu pojedynczych starć wojnie polskie wojska posuwały się na wschód.

Sytuacja diametralnie zmieniła się w roku 1920, kiedy polski front przyciągnął uważniejszą uwagę bolszewików, którzy uporali się z najtrudniejszymi wewnętrznymi problemami. W krótkim czasie zaczęto przerzucać siły Armii czerwonej na zachód. Piłsudski widząc zagrożenie, postanowił uprzedzić główny atak i podjąć ofensywę na Kijów, która miała też na celu utworzenie sojuszu z Ukraińcami.

Militarnie ofensywa udała się, Kijów został zajęty bez walki 7 maja 1920 roku. Jednakże nie przyniosło to spodziewanych korzyści a dodatkowo dało bolszewikom pretekst do mówienia o "polskim imperializmie", co spotkało się z odzewem wśród Rosjan, którzy zaczęli mimo wątpliwości wstępować do Armii Czerwonej.

Już tydzień po zdobyciu Kijowa polskie wojska straciły inicjatywę i musiały bronić się przed armiami bolszewickimi, co oznaczało odwrót. Już od czerwca polskie wojska ponosiły straty terytorialne, jednak najpoważniejsze klęski miały dopiero przyjść. Dowódca Frontu Zachodniego Michaił Tuchaczewski, który w maju doprowadził do zakończenia polskiej ofensywy, w lipcu rozpoczął własną, powiększając w międzyczasie liczebny stan swoich wojsk i spychając Polaków na zachód. Ogromne znaczenie w walce miała bolszewicka kawaleria, która przyczyniała się do kolejnych zwycięstw.

Armie Tuchaczewskiego bez większych problemów przekroczyły Bug i Narew zdobywając Łomżę i Ostrołękę oraz Brześć. Ostatnie miasto było bolesna porażką Polaków, gdyż właśnie z twierdzy Brześć miała rozpocząć się kontrofensywa polskich wojsk.

W ten sposób bolszewicy pokonali wszystkie główne naturalne przeszkody dzielące ich od Warszawy. I choć drogę do polskiej stolicy zagradzały umocnienia oraz żołnierze Rzeczpospolitej, wydawało się na początku sierpnia że już nic nie przeszkodzi czerwonoarmistom w jej zajęciu.

Cud nad Wisłą

Bitwa Warszawska jest nazwana "Cudem nad Wisłą". Jednakże to, co stało się 15 sierpnia 1920 roku jest raczej serią wydarzeń, które pozornie ze sobą niezwiązane, doprowadziły do klęski bolszewickich armii.

Rosjanie postanowili zastosować klasyczny atak na miasto, wręcz powtarzając manewr Paskiewicza z czasów Powstania Listopadowego. Tuchaczewski chciał zamknąć Warszawę w kotle i atakować frontalnie od jednej tylko strony. Plan ten, doskonały w teorii nie przewidział jednak dwóch problemów. Po pierwsze - nie wszystkie bolszewickie oddziały przybyły na czas by wziąć udział w bitwie. Po drugie zaś Tuchaczewski nie brał pod uwagę faktu, że Polacy będą stosowali taktykę i strategię mieszaną, wyniesioną z różnych armii zaborczych, a polskimi oddziałami dowodzą generałowie, którzy w I wojnie armię rosyjską kilkakrotnie pobili, a więc wiedzieli jak z nią walczyć.

Bolszewickie dowództwo nie wzięło też pod uwagę zaciętości i zaprawienia w boju polskich wojsk, licząc na to że świeżo sformowana i złożona w większości z młodzieży armia polska będzie zbyt mało doświadczona i waleczna by skutecznie się bronić. Utwierdziła ich w tym błyskawiczna kampania, w trakcie której przeszli niemal pół Polski i bez ogromnych trudów stanęli przed jej stolicą. I tu Rosjanie popełnili błąd. Po polskiej stronie armię tworzyli ochotnicy, którzy walczyli na śmierć i życie w obronie świeżo odzyskanej niepodległości Ojczyzny. A Warszawa była tej niepodległości symbolem. Dodatkowe wzmocnienie morale paradoksalnie wyszło od samych bolszewików, którzy usiłowali je osłabić, w sposób okrutny postępując zarówno z jeńcami wojennymi jak i z cywilną ludnością w zdobytych miastach. Polacy wiedzieli, że hasło "zwycięstwo lub śmierć" należy tym razem traktować dosłownie. Przykładowo - jednego z wyłomów w pozycjach sowieckich dokonały oddziały ochotnicze prowadzone przez księdza Skorupkę. Furia ataku harcerzy i studentów była tak wielka, że Sowieci nie utrzymali linii.

W kilku miejscach (na przykład pod Ciechanowem) miały miejsce starcia niewielkich polskich oddziałów z radzieckimi. Te pozornie oderwane od siebie bitwy również doprowadziły do zajęcia przez Polaków korzystniejszych pozycji. W Ciechanowie została zniszczona bolszewicka radiostacja, która stanowiła jedyny sposób łączności walczących oddziałów ze sztabem. Właśnie to zdarzenie jest uważane przez niektórych historyków za decydujące dla losów bitwy - nie mogące się porozumieć armie były nieświadome zmieniającej się sytuacji, co pozwoliło polskim wojskom na łatwiejsze rozbijanie bolszewików.

Ogromne znaczenie dla polskiego morale miało odbicie 15 sierpnia Radzymina, zajętego dwa dni wcześniej sierpnia przez bolszewików. Właśnie ono zakończyło fazę obronną bitwy i zapoczątkowało masowe zmuszanie bolszewickich wojsk do odwrotu, który ostatecznie zamienił się w bezładną ucieczkę. Szybkość natarcia jednostek uderzeniowych i zdecydowanie polskich dowódców doprowadziły do zakończenia bitwy. Dowodzona przez samego Józefa Piłsudskiego grupa manewrowa zawierająca 5 dywizji piechoty i 1 brygada kawalerii, przełamała obronę radziecką w rejonie Kocka i Cycowa, po czym skutecznie zaatakowała tyły wojsk bolszewickich nacierających na Warszawę, zmuszając Tuchaczewskiego do wycofania się nad Niemen.


Bitwa Warszawska a losy Europy

Zwycięska bitwa na przedpolach Warszawy jest zaliczana do najważniejszych starć zbrojnych w dziejach oręża polskiego. Zadecydowała ona nie tylko o wyniku prowadzonej wojny ale też o losach młodego państwa, dopiero kształtującego się po 123 latach zaborów.

Jednak zarówno bitwa ta miała również wymiar europejski. Historycy porównują ją ze zwycięstwami oręża polskiego pod Grunwaldem i pod Wiedniem. Te trzy bitwy decydowały o przyszłych losach całego kontynentu. Grunwald stanął na drodze germańskiej ekspansji na wschód, Wiedeń złamał siłę tureckich wojsk a Warszawa powstrzymała bolszewików w zwycięskim marszu rewolucji do Europy.

Po zwycięstwie polskich wojsk ambasador Wielkiej Brytanii w Berlinie i bezpośredni obserwator Bitwy Warszawskiej, Edgar Vincent wicehrabia d'Abernon, określił zwycięstwo odrodzonego Wojska Polskiego nad Armią Czerwoną jako osiemnastą decydującą bitwę w dziejach świata.

- Gdyby Karol Młot nie powstrzymał inwazji Saracenów zwyciężając w bitwie pod Tours, w szkołach Oxfordu uczono by dziś interpretacji Koranu, a uczniowie dowodziliby obrzezanemu ludowi świętości i prawdy objawienia Mahometa. Gdyby Piłsudskiemu i Weygandowi nie udało się powstrzymać triumfalnego pochodu Armii Czerwonej w wyniku bitwy pod Warszawą, nastąpiłby nie tylko niebezpieczny zwrot w dziejach chrześcijaństwa, ale zostałoby zagrożone samo istnienie zachodniej cywilizacji. Bitwa pod Tours uratowała naszych przodków przed jarzmem Koranu; jest rzeczą prawdopodobną, że bitwa pod Warszawą uratowała Europę Środkową, a także część Europy Zachodniej przed o wiele groźniejszym niebezpieczeństwem: fanatyczną tyranią sowiecką. - powiedział d'Abernon.

Losy święta

Polacy bardzo szybko zaczęli kojarzyć Bitwę Warszawską z jednym z najważniejszych maryjnych świąt - Wniebowzięciem NMP. Powszechne stało się przekonanie, że polskie zwycięstwo zostało wymodlone przez wiernych przed jasnogórską ikoną. "Cud nad Wisłą" stał się kolejnym po obronie Częstochowy podczas szwedzkiego potopu w XVII wieku, dowodem na szczególną więź polskiego narodu z Matką Jezusa.

Dziś, w rocznicę Bitwy Warszawskiej obchodzony jest uroczyście Dzień Wojska Polskiego. Świętem państwowym ogłosił je już Józef Piłsudski w 1923 roku. W rozkazie ministra spraw wojskowych, ustanawiającym to święto czytamy między innymi: "Dzień 15-go sierpnia jest Świętem Żołnierza. W tym dniu wojsko i społeczeństwo czci chwałę oręża polskiego, której uosobieniem i wyrazem jest żołnierz. W rocznicę wiekopomnego rozgromienia nawały bolszewickiej pod Warszawą święci się pamięć poległych w wiekowych walkach z wrogiem o całość i niepodległość Polski".

Po II wojnie światowej zmieniono datę wojskowego święta. Od roku 1947 obchodzono je 9. maja (na pamiątkę kapitulacji hitlerowskich Niemiec). W roku 1950 nastąpiła kolejna zmiana - na dzień 12. października, rocznicę bitwy pod Lenino (bojowego chrztu polskiej armii utworzonej na terenie Rosji Radzieckiej).

Do świętowania Dnia Wojska Polskiego 15. sierpnia powrócono w roku 1992.

Autor: Joanna Gacka

źródło: wiadomosci.polska.pl

*tytuł od redakcji

 
Copyright © 2014 PARAFIA ŚW. JADWIGI ŚLĄSKIEJ W LEGNICY. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Joomla! jest wolnym oprogramowaniem dostępnym na licencji GNU GPL.